Jakiej wody pragnę?


Z czego, lub od kogo czerpię w moim życiu? Spotkanie Jezusa z Samarytanką pokazuje, że woda ze studni naszego życia bywa niewystarczająca.


Spotkanie, które przemienia serce

Jeśli otworzymy 4. rozdział Ewangelii według świętego Jana, odnajdziemy tam opis niezwykłego spotkania. Było samo południe. Upał sprawił, że Jezus zmęczony wędrówką, usiadł przy studni Jakuba. Przyszła tam też kobieta z Samarii, z zupełnie pustym czerpakiem swojego życia. Początkowo wydaje się, że był to zupełny przypadek, ale spotkanie to było w Bożych planach od dawna. Jezus, łamiąc tradycję, prosi o wodę Samarytankę, która wtedy jeszcze nie wiedziała, że prośba ta odmieni jej dotychczasowe życie. W trakcie rozmowy, kobieta powoli zaczyna rozumieć, że Jezus jest w stanie dać jej o wiele więcej, niż wodę ze studni Jakuba. Więcej, niż kiedykolwiek była w stanie zapragnąć. “Woda żywa”, o której mówi Zbawiciel, to woda łaski - Boża Miłość. Ta sama Miłość, która stanowi o istocie Boga i jednoczy Ojca, Syna i Ducha Świętego

Rana serca

Jezus jednak wie, że aby Samarytanka była w stanie przyjąć tę Miłość - największy dar, musi uznać stan grzechu, w jakim się znajduje. Samarytanka w swoim życiu doświadczyła wielu rozczarowań i zranień - miała sześciu mężów. Przychodziła do studni w południe, bo bała się spojrzeń i osądów. Dopiero Jezus odkrywa jej sekret i odnajduje ją w otchłani grzechu. Samarytanka pobłądziła w poszukiwaniach bożków, które miały zapełnić pustkę jej serca. Każda próba zaspokojenia tego wołania serca, kończyła się kolejnymi ranami. Pod zewnętrzną pokrywą kryła się w niej głęboka tęsknota i pragnienie bezwarunkowej miłości.


On zawsze nas szuka


Jest tylko jeden dar, który może w pełni zaspokoić człowieka. Jest nim miłość Boża wlana w nasze serca przez Ducha Świętego. Wszystko inne jest tylko tymczasowe i nietrwałe. Ewangelia o Samarytance pokazuje też, że Jezus jest Tym, który zawsze nas szuka. Nawet wtedy, kiedy błądzimy w próbach zaspokojeń naszych pragnień “podróbkami” miłości, jakie oferuje dzisiejszy świat. On stale i wytrwale puka do drzwi naszych serc. Ojciec Święty Franciszek mówi, że „Jezus potrzebował spotkać Samarytankę, aby otworzyć jej serce: prosi ją, by dała Mu pić, aby ukazać pragnienie, jakie było w niej samej. Kobieta jest poruszona tym spotkaniem: zwraca się do Jezusa z tymi głębokimi pytaniami, które wszyscy nosimy w sobie, ale które często ignorujemy. Także my mamy wiele pytań, które chcielibyśmy zadać, ale nie mamy odwagi, by skierować je do Jezusa!(...)


Przykład Samarytanki zachęca nas do mówienia w następujący sposób: «Jezu, daj mi tej wody, która ugasi moje pragnienie na wieki»


52 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie